kawały o rolnikach

kawały o rolnikach

1.
Jedzie rolnik z węglem, dojechał na wieś i krzyczy:
– Węgiel przywiozłem!
A koń się odwraca i mówi:
– Tak, kurde, Ty przywiozłeś.


2.
Alojz skończył robota, ale nie chciało mu się dźwigać łopaty, wiec zostawił ja na podszybiu, a na łopacie napisał:
“Francik, weź mi na wierch łopata, bo żech jej zapomnio”.
Następnego dnia zjeżdża na dół, łopata dalej stoi, a obok napis:
“Alojz, nie gorsz się, ale jo jej nie widzioł”


3.
Kuzyn z miasta odwiedza bardzo zaniedbane gospodarstwo rolne Antka.
– Nic na tej ziemi nie rośnie?
– A no nic – wzdycha Antek.
– A jakby tak zasiać kukurydzę?
– Aaa… jakby zasiać, to by urosła.


4.
Pewnego razu sołtys spogląda na ręce Antka i pyta:
– Gdzieś stracił palce u prawej ręki?
– A no ze dwa roki temu włożyłem rękę koniowi do pyska, żeby zobaczyć ile ma zębów. Wtedy koń zamknął pysk, żeby zobaczyć ile ja mam palców.


5.
Chłop był na wycieczce w zoo. Po powrocie opowiada kumplowi, co tam widział.
– Widziałem zebrę.
– A jak ona wygląda?
– A widziałeś konia?
– No!
– No to wygląda jak jak koń, tylko jest w biało-czarne pasy.
– Aha. I co jeszcze?
– Widziałem żyrafę.
– A jak ona wygląda?
– A widziałeś konia?
– No!
– No to wygląda jak jak koń, tylko ma długaśną szyje.
– Aha. I co jeszcze?
– Widziałem hipopotama.
– A jak on wygląda?
– A widziałeś konia?
– No!
– No to wygląda jak koń, tylko gruby, ma krótkie nóżki, szeroki pysk i w wodzie siedzi.
– Aha. I co jeszcze?
– Widziałem węża.
– A jak on wygląda?
– A widziałeś konia?
– No!
– No ten wąż ni chuja do konia nie podobny.


6.
Pewien sołtys mówił co drugie słowo “kurwa”. Za miesiąc miał jechać na spotkanie z ministrem rolnictwa i przyswajał sobie przez ten miesiąc, ze zamiast “kurwa” będzie mówił “żaba”. Wchodząc do gabinetu ministra potknął się o dywan mówiąc:
– O, żaba!
Minister wstaje zza biurka i mówi:
– A skąd się ta kurwa tu wzięła?


7.
– Ty, Zenek, słyszałeś – rolnicy chcą wyższych cen Żywca! Popieprzyło ich?
– Wieprzowego żywca, kretynie. Wieprzowego!


8.
Antek z sąsiadem postanowili zważyć świnię. Ponieważ nie mieli wagi ani odważników, na duży kamień położyli długą deskę. Na jedną stronę deski wprowadzili zwierzę, a na drugą zaczęli kłaść kamienie, aż do uzyskania równowagi. Gdy im się to udało, Antek rzekł zadowolony:
– W porządku! Teraz tylko trzeba zgadnąć, ile ważą te kamienie!


9.
Wiekowy rolnik i jego żona opierają się o ścianę chlewu, kiedy kobieta tęsknie przypomina, że za tydzień będzie złota rocznica ich ślubu.
– Zróbmy przyjęcie, Stefan – zasugerowała – Zabijmy świnię.
Rolnik podrapał się w siwą głowę:
– Rany, Elka – w końcu odpowiedział – Nie widzę powodu, żeby świnia ponosiła odpowiedzialność za coś, co stało się 50 lat temu.


10.
Spotyka się dwóch sąsiadów. Jeden mówi:
– Czy ty wiesz Franek, że moja świnia mówi po francusku?
– Chyba jesteś pijany, albo zwariowałeś!
– Nie wierzysz? To założymy się!
Sąsiedzi poszli do chlewu do świni mówiącej po francusku. Jej właściciel pyta:
– Kaśka, umiesz mówić po francusku?
Świnia nic. Wtedy chłop ją kopnął, a świnia:
– Łi, łi, łi!


11.
Wczesnym rankiem przychodzi do obory rolnik, mocno zmęczony po całonocnej libacji. Stawia wiaderko i zaczyna doić krowę. Po jakimś czasie krowa pyta:
– Co piło się wczoraj?
– Troszkę się wypiło.
– Boli główka dzisiaj, nieprawdaż?
– Oj, jak boli – mówi rolnik.
– No dobrze to złap za cycuszki to ja poskaczę.


12.
Do sklepu na wsi wchodzi chłop i pyta:
– Czy są gwoździe?
– Nie ma.
– A grabie?
– Też nie ma.
– A może wiadra?
– Nie, nie ma.
– To dlaczego nie zamkniecie sklepu?!
– Bo kłódek też nie ma.


13.
– Sąsiedzie! Dokupiłem sobie 10 ha pola!
– Wiem. Pański koń powiesił się za stodołą.


14.
Do pewnego farmera przyjechał znajomy, podczas oglądania farmy zauważa koguta ubranego w spodnie, koszulkę i szelki.
– O co tu chodzi ?? – pyta farmera
– Dwa miesiące temu mieliśmy pożar w kurniku i spłonęły wszystkie jego pióra, więc moja żona zrobiła dla niego te ciuchy żeby nie marzł…
– Ok, ale mówisz, że to było 2 miesiące temu, pióra mu odrosły, dlaczego wciąż je nosi??
– Bo nie ma nic śmieszniejszego, niż patrzenie jak próbuje przytrzymać kurę przy ziemi jedną nogą, drugą ściągnąć spodnie…


15.
Do Antka przyjechała ekipa telewizyjna, żeby zapytać go, jak doszedł do tak wysokiej wydajności mleka od krowy.
– Ja tam nic nie wiem – mówi Antek. – Krowami, to się moja Jaguś zajmuje.
– Zawołajcie ją gospodarzu, zrobimy z nią małe interwiew.
– Jagna, chodź tu.
– Czego?
– Panowie z TV chcą ci zrobić interwju.
– Co to takiego?
– Nie wiem, ale lepiej się podmyj.


16.
Jedzie chłop z dopiero co poślubioną małżonkom, furmanką. Jadą sobie, jadą i w pewnym momencie koń się potknął, a chłop ze złością:
– RAZ
Jadą dalej i koń znowu się potknął, a chłop znowu z jeszcze większą złością:
– DWA
Po kilku chwilach koń znowu się potkną. Wściekły chłop powiedział:
– TRZY
Wyjął strzelbę i zastrzelił konia. Oburzona żona na to:
– coś ty do cholery zrobił
A chłop
– RAZ


17.
Jedzie rolnik z węglem, dojechał na wieś i krzyczy:
– Węgiel przywiozłem!
A koń się odwraca i mówi:
– Tak, kurde, Ty przywiozłeś.


18.
Na egzaminie na akademii rolniczej, zdaje jakiś Arab.
– Proszę mi podąć skład kiszonki – zadano mu pytanie.
Na to Arab zrobił wielkie oczy, szczęką uderzył ze zdziwienia w stół, chwycił się za kieszeń przy koszuli i zapytał:
– KISZONKI?!


19.
Przyjeżdża chłop wozem do wsi i woła:
– Węgiel przywiozłem!
Na to koń który prowadził wóz odwraca się i mówi:
– Tak, kurde, ty przywiozłeś węgiel!


20.
Wycieczka zakładowa z głębokiej prowincji odwiedza filharmonię w dużym mieście.
Wszyscy śpią spokojnie tylko jeden chłopo-robotnik obserwuje z niezwykłą uwagą przebieg koncertu. W przerwie nie wytrzymuje i biegnie za kulisy. Znajduje tam puzonistę i z wypiekami na twarzy przekonuje go:
– Panie, ja jestem ślusarz. To się musi dać wyciągnąć!