Dowcipy o masztalskim, ecik, masztalski w dowcipie

 

Dowcipy: o masztalskim, ecik, masztalski w dowcipie…

Idzie Masztalski z obitą gębą i taszczy duże walizki. Spotyka
przyjaciela: Co Ci się stało Masztalski? A, teściowa mnie pobiła.
Jakby mnie tak teściowa pobiła to bym ja chyba poćwiartował! A ty
myślisz, ze co ja tu dźwigam w tych walizach?

Wchodzi Masztalski do sklepu i nie zamyka drzwi. Masztalski,
drzwi w domu nie macie!?, drze się sprzedawczyni. Mom, i taką
cholerę w domu jak wy też mom.

Masztalski do Ecika: Lubisz głupie baby? Nie. A baby, które
piją? Tyż nie. A takie, co nie umiom gotować? Dopiero nie! To po
jakiemu łazisz za moja stara?

Panie majstrze, przyrzekliśmy sobie z Masztalskim, że w pracy
nie będziemy palić, ani pić. To pięknie, ale co w takim razie
będziecie robić?

Maryjka do Masztalskiego: Wejrzyj się ino. Ten helikopter już od
godziny wisi w powietrzu. Pewnie skończyła mu się benzyna…

Masztalski i Ecik siedzą w parku na ławce. Patrz Ecik, wiosna
idzie. Drzewa się zielenią, wszystko spod ziemi wyłazi… Ty
Masztalski, głupot nie godej, krzyczy Ecik, bo jo miesiąc temu
teściowa pochował.

Dzielnicowy zatrzymuje Masztalskiego: Pan wie, że pana żonę
napadł dziś bandyta? To okropne, krzywi się Masztalski. A kaj go
odwieźli? Do szpitala, czy kostnicy?

Masztalski, słyszałem, ze urodził ci się syn. I co, podobny do
ciebie? Nie. A do żony? Nie. A do kogo? A, co ci będę godoł. I tak
go nie znosz..

Masztalski spóźnił się na koncert: Co grają? pyta sąsiada.
Dziewiątą symfonię Beethovena. O pierona, już dziewiątą! Przez
dziesięć minut odegrali aże osiem?

Takiś niedobry dla mnie, Masztalski – mówi teściowa – ale
mógłbyś przynajmniej załatwić mi miejsce na Powązkach. Masztalski
oburzony, że teściowa tak źle o nim myśli, pojechał do Warszawy.
Wraca na drugi dzień i oznajmia: Miejsce mosz załatwione! Nie może
być! – cieszy się teściowa. Ino musisz się pospieszyć do środy, bo
przepadnie.

Masztalski uznał, że trzeba już poważnie porozmawiać z synem:
Tam ci takie różne rzeczy na podwórku godają, ale chce ci pedzieć,
że dzieci przynosi bocian… Mnie też przyniósł? No toć! Ojciec,
ojciec. mamuśka tako szykowno babeczka, a ty się z bocianami
zadajesz…

Przechodził Masztalski obok koparki i dał się nabrać…