Dowcipy o małżeństwie

– Potrzymaj ten przewód – mówi mąż do żony.
– I co? – pyta żona schwytawszy za końcówkę.
– No nic. Pewnie faza jest w tym drugim.

* * *

Właściciel posesji włożył w sobotni poranek robocze ubranie i wziął się za prace, które odkładał cały tydzień. Posprzątał garaż, przyciął żywopłot i był w trakcie koszenia trawnika, gdy na podjeździe zatrzymała się jakaś kobieta.
– Co dostajesz za prace na podwórku? – spytała.
– Pani, która tu mieszka, pozwala mi ze sobą sypiać – odpowiedział po krótkim namyśle.

* * *

* * *

– Czy głupota mężczyzny może być przyczyną rozwodu?
– Tego nie wiem. Wiem, że często jest przyczyną małżeństwa.

* * *

Pewien facet miał sześcioro dzieci. Był z nich tak dumny, że nazywał żonę “Matką Szóstki”, czego ona nie cierpiała. Kiedyś byli na przyjęciu.
– Matko Szóstki, wracamy już? – zawołał na cały głos, gdy uznał, że pora do domu.
– Jak tylko będziesz gotowy, Ojcze Czwórki – odkrzyknęła zirytowana.

* * *

Oddana żona całe życie dbała o męża. Gdy miał wypadek i kilka miesięcy był w śpiączce, codziennie siedziała przy jego łóżku. Gdy się wybudził, skinął na nią, by się zbliżyła.
– Wiesz co? – powiedział. – Byłaś ze mną w złych czasach. Byłaś przy mnie, gdy zwolniono mnie z pracy. Byłaś przy mnie, gdy upadła moja firma. Byłaś, gdy zostałem postrzelony na polowaniu, byłaś, gdy straciłem dom. I jesteś teraz, gdy straciłem zdrowie. I tak sobie myślę…
– Co kochanie? – spytała żona.
– … że przynosisz mi strasznego pecha.

* * *

Prace domowe należały do Joanny, ale kiedy pewnego dnia wróciła z pracy, zastała dzieci wykąpane, pracującą pralkę i suszącą się część prania. Obiad stał na kuchni, a stół był nakryty. Była zdumiona.
Okazało się, że Czesław wyczytał gdzieś, że pracujące żony zajmujące się dodatkowo domem są zbyt zmęczone, by uprawiać seks.
Noc minęła normalnie, a następnego dnia Joanna opowiedziała wszystko przyjaciółkom w pracy.
– Mieliśmy wspaniały obiad. Czesław nawet pozmywał. Pomógł dzieciom odrobić lekcje, dokończył i porozwieszał resztę prania. Naprawdę podobał mi się ten wieczór.
– A co było potem? – zaciekawiły się przyjaciółki.
– Potem też było świetnie – odparła Joanna. – Czesław był zbyt zmęczony.

* * *

Pewnego niedzielnego poranka w kościele na mszy pojawił się szatan. Wszyscy rzucili się do ucieczki, niemalże tratując się przy wyjściu. Po kilku chwilach nie było już nikogo z wyjątkiem starszego pana, który siedział spokojnie.
– Nie wiesz kim jestem? – spytał szatan podszedłszy do niego.
– Wiem.
– I nie uciekasz?
– Nie.
– Dlaczego się mnie nie boisz?
– Bo od ponad 48 lat jestem żonaty z twoją siostrą.

* * *

Dwie starsze przyjaciółki rozmawiały o swoim życiu seksualnym. Zofia była smutna, ponieważ jej życie seksualne było zupełnie martwe. Zuzanna twierdziła, że jej życie seksualne jest wspaniałe.
– Gdy mój Zdzisław przygotowuje się do snu, ja się rozbieram, kładę do łóżka i zakładam obie nogi za głowę. Kiedy mnie taką widzi, jest tak podniecony, że resztę nocy zajmuje nam dziki seks – opowiadała Zofii.
– Spróbuję tak dzisiejszej nocy – postanowiła Zofia.
Gdy jej mąż wyszedł w nocy do łazienki, zdjęła wszystkie ubrania. Walczyła, aby umieścić obie nogi za głową. Gdy to jej w końcu się udało, upadła na plecy i nie mogła się poruszyć. Mąż wróciwszy z łazienki był zszokowany:
– Zofio, na miłość boską, uczesz się i włóż zęby, wyglądasz jak dziura w dupie.

* * *

Leżąc na łożu śmierci, mężczyzna wyznał żonie:
– Nie mogę umrzeć, nie powiedziawszy ci prawdy. Zdradzałem cię przez wszystkie lata naszego małżeństwa. Wszystkie te noce, kiedy mówiłem, że pracuje do późna, spędzałem z innymi kobietami. I to nie była tylko jedna kobieta – spałem z tuzinami kobiet.
Żona spojrzała na niego spokojnie i powiedziała:
– A jak sądzisz, dlaczego podałam ci truciznę?

* * *

– Czego Kowalska tak krzyczała wczoraj wieczorem?
– Bo mąż robił jej malinkę.
– I dlatego? Ja to nawet lubię.
– Ale on robił to kombinerkami.

* * *

Kwiatkowskiemu skradziono kartę kredytową, ale nie zgłosił tego na policję, bo złodziej wydawał mniej niż jego żona.

* * *

Magda poskarżyła się matce na męża, że się nią nie interesuje. W łóżku jej w ogóle nie zauważa, tylko leży i czyta książkę. Matka postanowiła sama sprawdzić zachowanie zięcia. Pewnej nocy w półmroku położyła się w łóżku obok niego zamiast córki. Zajęty czytaniem nie zauważył. Po chwili jednak wyciągnął do niej rękę, dotknął piersi i zsuwał dłoń coraz niżej. Gdy poczuła jak jego palec ją rozchyla, wyskoczyła z łóżka i pobiegła do córki.
– Co Ty opowiadasz, Madziu? Twój mąż zachowuje się zupełnie normalnie. Dotknął mi piersi i zaraz zsunął dłoń niżej.
– Mamo, ze mną robi tak samo – odpowiedziała córka. – Po prostu zwilża palec, żeby odwrócić stronę książki.

* * *

– Kiedy mąż otwiera żonie drzwi samochodu?
– Gdy ma nową żonę lub nowy samochód.

* * *

Mąż wstał raniutko na polowanie zostawiając w łóżku śpiącą żonę. Ubrał się, wziął strzelbę i wyszedł przed dom czekając na kolegów. Ponieważ jednak był duży mróz, zrezygnował z polowania i wrócił do domu. Rozebrał się i cichutko wsunął się do łóżka obok żony.
– Zimno dziś? – zapytała w półśnie żona.
– Strasznie zimno – odpowiedział szeptem.
– No widzisz, mróz, a ten idiota pojechał na polowanie…

* * *

– Mam problem ze swoją żoną. Włóczy się nocami po knajpach.
– I co tam robi?
– Mnie szuka.

* * *

– Jest pan żonaty i spłodził troje dzieci – mówi jasnowidz do klienta.
– Pan się myli. Spłodziłem czworo dzieci – odpowiada mężczyzna.
– To pan się myli…

* * *

Mój przyjaciel dał w prasie ogłoszenie, że szuka żony. Dostał ponad tysiąc ofert. Każda zaczynała się od słów: “bierz pan moją”.

* * *

Wraca chłop od lekarza i mówi do żony:
– Stara, napluj mi na plecy i rozdrap dobrze.
– A dlaczego?
– Bo lekarz kazał mi się jadem żmii smarować.

* * *

Jan wraca do domu i w sypialni zastaje żonę ze swoim przyjacielem.
– Puknij się w łeb, Zdzisiek – mówi. – Ja muszę. Ale ty?!

* * *

– Panie doktorze, coś ze mną jest nie tak – skarżył się pacjent lekarzowi. – Żona mnie nie pociąga.
– Proszę przyprowadzić do mnie żonę – polecił lekarz.
Gdy pacjent przyprowadził żonę, lekarz poprosił ją by weszła za parawan i rozebrała się. Obejrzawszy ją dokładnie poprosił, by się ubrała, wyszła i poprosiła do gabinetu męża.
– Wszystko z panem jest w porządku – uspokoił lekarz pacjenta, gdy ten wszedł do gabinetu. – Mnie ona też nie pociąga.