Dowcipy o dzieciach

– Pani mi się bardzo podoba – mówi Jaś do polonistki.
– Ale ja nie lubię dzieci – studzi jego zapał nauczycielka.
– Będziemy uważać – kwituje Jaś.

* * *

– Tato, dlaczego Ty zawsze robisz głupie rzeczy? – pyta syn.
– Gdybym nie robił głupich rzeczy, to by Ciebie na świecie nie było! – odpowiada ojciec.

* * *

Mała dziewczynka będąc na spacerze z babcią zauważyła dwa psy na trawniku.
– Co one robią babciu? – spytała.
– Piesek na górze skaleczył łapkę, a ten pod nim niesie go do lekarza – odpowiedziała zakłopotana babcia.
– Zupełnie jak ludzie, prawda babciu?
– Co masz na myśli?
– Podaj komuś pomocną dłoń, a on zaraz cię wydyma.

* * *

* * *

Mały chłopiec w ogromnym czerwonym hełmie jechał chodnikiem zabawkowym wozem strażackim ciągniętym przez dużego psa. Ponieważ sznurek zawiązany był wokół jąder psa, wóz toczył się powoli.
– Twój wóz jechałby o wiele szybciej, gdybyś zawiązał sznurek na szyi psa – zwrócił chłopcu uwagę przechodzący mężczyzna.
– Wiem, proszę pana. Ale wtedy nie byłoby syreny.

* * *

Dwaj chłopcy idąc przez las znaleźli kilka króliczych bobków.
– Co to jest? – spyta Adaś.
– To pigułki na inteligencję – odpowiedział jego kolega, Krzyś. – Gdy połkniesz kilka, staniesz się mądrzejszy.
Zaciekawiony Adaś połknął kilka bobków.
– To smakuje jak gówno – powiedział.
– Widzisz jak szybko działają? Już jesteś mądrzejszy.

* * *

Wchodzący po schodach facet spotyka na klatce schodowej małą dziewczynkę usiłującą dosięgnąć dzwonka do drzwi.
– Pomogę ci – mówi i naciska dzwonek.
– Nie wiem jak pan, ale ja teraz spie***m – odzywa się dziewczynka.

* * *

– Tata – powiedziała po raz pierwszy wyraźnie maleńka siostrzyczka Piotrusia.
– Mamo! – krzyczy pięcioletni Piotruś. – Asia mówi ludzkim głosem.

* * *

– Skąd się wzięli ludzie? – pyta Jaś ojca.
– Bóg stworzył Adama i Ewę. Oni mieli dzieci. Te dzieci dorosły i też miały dzieci. I tak dalej.
Nie usatysfakcjonowany Jaś biegnie do matki.
– Mamo, skąd się wzięli ludzie?
– Byliśmy małpami i siedzieliśmy na drzewach. Potem małpy ewoluowały, aż ludzie stali się tacy, jak są teraz.
– Oszukałeś mnie! – krzyknął Jaś do ojca.
– Nie oszukałem. Mama mówiła o swojej stronie rodziny.

* * *

– Tato, dlaczego moja siostra ma na imię Poranna Rosa? – pyta ojca mały Indianin.
– Bo gdy była poczęta, na trawie wokół namiotu osiadła rosa.
– A dlaczego moja druga siostra ma na imię Zorza Polarna?
– Bo gdy była poczęta niebo było rozświetlone przez zorzę.
– Tato, a dlaczego mój brat…
– Oj, daj mi już spokój, Pęknięta Gumo.

* * *

Wnuczek prosi leżącego w łóżku dziadka:
– Dziadku, wyciągnij nogi.
– Ale tak jest mi wygodniej, Pawełku.
– Ale dziadku… wyciągnij nogi.
– Pawełku, ale jak mam podkulone, to mnie nie bolą.
– Proszę dziadku, wyciągnij nogi.
– A dlaczego tak ci na tym zależy, wnuczusiu?
– Bo mama powiedziała, że jak wyciągniesz nogi, to dostanę twój zegarek.

* * *

Pięcioletni Jaś został oskarżony o gwałt. Trwa rozprawa sądowa. Wszystkie dowody świadczą o winie Jasia. Zrozpaczona pani adwokat chwyta się ostatniej szansy; stawia Jasia na krześle, zdejmuje mu spodenki, bierze w dłoń jego genitalia i zwraca się do sądu:
– Wysoki Sądzie! Proszę spojrzeć. To przecież dziecko. Jak on by mógł?
A Jaś szepcze jej do ucha:
– Niech pani weźmie tą ciepłą rączkę, bo sprawę przegramy.

* * *

Jaś strasznie przeklinał i mówił na “ty” do nauczycieli. Za karę pani kazała napisać mu w domu 150 razy “Nie będę przeklinać i mówić na ‘Ty’ do nauczycieli”. Następnego dnia Jaś przychodzi i ma 300 razy napisane “Nie będę przeklinać i mówić na ‘Ty’ do nauczycieli”.
– Jasiu – mówi pani – przecież kazałam ci napisać to tylko 150 razy.
– Bo cię, k**wa, lubię – odparł Jaś klepiąc ją w ramię.

* * *

Babcia opowiada wnuczkowi bajeczkę:
– Za siedmioma górami… za siedmioma lasami… był pałac, a w nim same dziwy…
– Babciu, to nie był pałac. To był burdel.

* * *

– Jasiu, dlaczego nie byłeś wczoraj w szkole? – pyta nauczycielka.
– Musiałem krowę do byka zaprowadzić.
– A tata nie mógł?
– No wie Pani, co byk, to byk…

* * *

Na lekcji religii katechetka wychwala mądrość boską:
– Jeśli na przykład któryś ze zmysłów człowieka szwankuje, to nasz dobry Bóg zaraz dba o to, żeby inne zmysły były bardziej wyczulone i kompensowały szwankujący zmysł. Na przykład ślepiec ma bardzo czuły dotyk i słuch. Może ktoś z klasy poda inny przykład?
Zgłasza się mały Franio:
– U mojego wujka prawa noga jest krótsza ale za to lewą ma dłuższą…

* * *

Po ceremonii zaślubin z wychodzi z kościoła młoda para. Przed kościołem stoi kilku dwunastoletnich urwisów.
– Patrzcie jaki zaraz będzie dym – mówi jeden z nich.
Rusza biegiem w kierunku pana młodego i krzyczy:
– Tatuuuuuuusiu!!!

* * *

– Dzisiaj opowiem wam jak powstał pierwszy człowiek – mówi katechetka do uczniów.
– Proszę siostry, my wolelibyśmy, by siostra opowiedziała jak powstał trzeci człowiek.

* * *

Po powrocie ze szkoły Małgosia opowiada mamie:
– Wiesz mamo… dzisiaj wszystkie nas badał lekarz. I okazało się, ze tylko jedna z nas jest dziewicą.
– To pewnie Ty córeczko?
– Nie mamusiu. Nasza pani.

* * *

Mama pyta syna:
– Synku czy Ty masz problem z narkotykami?
– Nie mamo, dzwonię i mam.

* * *

Jeśli nie chcesz, by dzieci oddały cię do domu starców – oddaj je do domu dziecka.

* * *

W dzieciach najlepsze jest to, że je trzeba zrobić…

* * *

Małżeństwo miało dwóch synów w wieku 8 i 10 lat. Byli oni bardzo psotni. Zawsze stwarzali kłopoty i ilekroć w mieście stało się coś złego, rodzice wiedzieli, że ich synowie prawdopodobnie mają z tym coś wspólnego.
Matka chłopców dowiedziała się, że w mieście jest duchowny znany ze skutecznego dyscyplinowania dzieci. Udała się do niego i poprosiła o pomoc. Zgodził się ale chciał rozmawiać z każdym z nich z osobna. Rano matka wysłała do niego młodszego, 8-letniego syna. Drugi miał iść do duchownego po południu.
Duchowny, olbrzymi człowiek obdarzony donośnym głosem, kazał usiąść młodszemu chłopcu i zapytał go surowo: “Gdzie jest Bóg?”
Usta chłopca poruszyły się ale nic nie odpowiedział. Siedział z otwartymi ustami i oczami. Duchowny powtórzył pytanie surowszym tonem: “Gdzie jest Bóg?” Chłopiec nawet nie próbował odpowiedzieć. Duchowny podniósł głos jeszcze bardziej i potrząsnął palcem w twarz chłopca i ryknął: “Gdzie jest Bóg?”
Chłopiec krzyknął i wypadł z pokoju. Pobiegł prosto do domu i zamknął się w szafie. Gdy starszy brat go tam znalazł, zapytał: “Co się stało?”
Młodszy brat, próbując złapać oddech, odpowiedział: “Mamy problem. Bóg zniknął. A oni myślą, że to NASZA sprawka.”

* * *

Późnym wieczorem w sobotę obudził mnie dzwonek telefonu. Ktoś po drugiej stronie linii wziął głęboki wdech przygotowując się na dłuższą przemowę.
– Mamo, tu Kasia. Przepraszam jeśli cię obudziłam ale dzwonię by powiedzieć, że wrócę dziś trochę później. Widzisz, złapałam gumę w samochodzie taty ale to nie moja wina. Nie wiem co się stało. Po prostu powietrze zeszło jak byliśmy w teatrze. Nie złość się na mnie, dobrze?
– Przykro mi kochanie – odpowiedziałam – ale wybrałaś zły numer. Ja nie mam córki Kasi.
– Rany, mamo – odpowiedział młody kobiecy głos. Nie sądziłam, że tak cię to rozgniewa.